Słynny kościół „na wodzie” pw. św. Jana Nepomucena w Zwierzyńcu. Mijany codziennie przez tysiące turystów i mieszkańców, przez stulecia skrywał przedziwną tajemnicę swoich dawnych budowniczych. Choć obiekt podziwiamy zazwyczaj z perspektywy brzegu, jego prawdziwy sekret staje się jasny dopiero przy spojrzeniu z lotu ptaka. Wykonana z drona fotografia dokładnie obrazuje geometryczny zamysł architektów, o którym przypomina Stowarzyszenie im. Aleksandry Wachniewskiej, niestrudzenie promujące walory Zwierzyńca i jego okolic.
Na kadrze uchwyconym z góry doskonale widać odnowiony kościół z intensywnie czerwoną dachówką oraz nową, granitową ścieżką otaczającą świątynię, która idealnie kontrastuje z niezmienną od wieków zielenią drzew i taflą tutejszego stawu. Kluczem do rozwiązania historycznej zagadki okazało się unikalne ułożenie kościoła względem tak zwanego Założenia Willowego. Wykonane z drona zdjęcie zorientowano precyzyjnie w linii długiego kanału, który stanowi główną oś kompozycyjną całego układu przestrzennego. To właśnie z tej perspektywy wyraźnie widać, że bryła kościoła została celowo odchylona od głównej linii, aby idealnie wpisać się w istniejącą już wcześniej geometrię czterech wysp.
W ten przemyślany sposób dawni architekci dokonali symbolicznej sakralizacji całego układu wodnego tutejszej willi. Realizacja tak karkołomnego planu budowlanego była na tamte czasy ogromnym wyzwaniem inżynieryjnym, co w swojej książce poświęconej Zwierzyńcowi opisywała Halina Matławska. Wspominała ona, że późnobarokową świątynię wznoszono niezwykle przemyślną sztuką, ponieważ ta osobliwa budowla powstawała na wyspie tak małej, że ledwo mieściła fundamenty niewielkiego kościółka. Aby utrzymać konstrukcję na podmokłym i niestabilnym terenie, budowniczowie musieli sięgnąć po sprawdzone, tradycyjne metody, które stosowali jeszcze prasłowiańscy przodkowie. Małą wyspę zdecydowano się wzmocnić specjalnym systemem dębowych pali, które łączono ze sobą pionowo i poprzecznie. Wybór tego surowca nie był przypadkowy, ponieważ dębina idealnie konserwuje się w środowisku wodnym, z biegiem lat nabierając jeszcze większej twardości oraz wytrzymałości, co zagwarantowało budowli przetrwanie przez kolejne stulecia.
Równie fascynujące okazują się intencje samych fundatorów tego miejsca, czyli siódmego ordynata Tomasza Antoniego Zamoyskiego oraz jego małżonki Teresy Anieli. Z zachowanego aktu fundacyjnego z 1747 roku wynika, że kaplica miała służyć nie tylko chwale Boga, ale powstała także dla wygody poddanych, którzy mieli zbyt daleko do kościoła parafialnego w pobliskim Szczebrzeszynie. Przekazy historyczne mówią też o osobistym wymiarze tej budowy, która była wyrazem wdzięczności małżeństwa za narodziny długo wyczekiwanego syna i dziedzica ordynacji, Klemensa.
Współczesne opracowania naukowe, w tym studium poświęcone rewitalizacji tutejszych zabytków, dobitnie przypominają, że największa wartość historycznego serca Zwierzyńca nie tkwi jedynie w samych murach pojedynczych obiektów. O wyjątkowości tego miejsca decyduje przede wszystkim fakt, że po ponad czterystu latach wciąż możemy bez problemu odczytać dawny, całościowy zamysł kompozycyjny, który został na stałe zapisany w roztoczańskim krajobrazie.
Nowe spojrzenie na ten popularny zabytek z lotu ptaka udowadnia, że unikalność Zwierzyńca wykracza daleko poza klasyczne piękno samych architektury. Jest to przede wszystkim doskonale zaprojektowana i przetrwała do dziś kompozycja przestrzenna, która wciąż czeka na odkrycie przez kolejnych pasjonatów historii ukrytej w przestrzeni.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.