Dub to spokojna, malownicza wioska, w której trudno na pierwszy rzut oka dopatrzyć się śladów magnackiej potęgi. Historia była dla tego miejsca bezwzględna. Przełomowy okazał się tragiczny rok 1648, kiedy przetaczająca się przez te ziemie nawałnica powstania Chmielnickiego przyniosła zniszczenie. Kozacy spalili wówczas miejscowy kościół oraz okoliczne zabudowania. Pamięć o dawnej randze miejscowości zaczęła powoli blaknąć, a dawne obwarowania zniknęły z powierzchni ziemi, stając się przedmiotem wieloletnich sporów oraz domysłów badaczy regionu.
Dwa słowa, które zmieniają wszystko
Prawda przetrwała jednak tam, gdzie czas nie miał dostępu – w archiwach. Kluczem do rozwiązania zagadki okazała się prywatna korespondencja Jana Aleksandra Myszkowskiego - kasztelana bełskiego i syna Aleksandra (tego samego, który przed laty wzniósł w Dubiu drugi kościół i wyposażył go w słynący łaskami obraz Matki Boskiej Dubieńskiej).
Jan Aleksander podjął się trudnego zadania odbudowy zniszczonego przez Kozaków dziedzictwa i ufundował trzecią z kolei, tym razem drewnianą świątynię. Najważniejszy sekret krył się jednak w listach, jakie magnat słał do potężnego sąsiada - Marcina Zamoyskiego - przypomina promujący uroczą miejscowość, facebookowy profil Dubieńskie korzenie.
Większość badaczy mogła traktować Dub jako zwykły dwór lub wiejską posiadłość. Jednak sam właściciel, podpisując swoje listy, regularnie i z pełną premedytacją jako miejsce nadania wskazywał:
"w dubieńskim zamku"
W realiach XVII-wiecznej Rzeczypospolitej słowa miały swoją wagę. Taki zapis w oficjalnej i prywatnej korespondencji między przedstawicielami elity państwowej nie był przypadkową metaforą. To jasna deklaracja statusu rezydencji. Dub nie był zwykłą wioską, ale ufortyfikowanym, dumnym ośrodkiem władzy rodowej Myszkowskich.
Gród czy zamek? Odwieczny spór archeologów
Odkrycie idealnie wpisuje się w niezwykle ważną dyskusję, jaką w świecie nauki wywołał prof. Dariusz Poliński w swojej głośnej publikacji „Gród czy zamek? Desygnaty terminów oraz konsekwencje ich stosowania w archeologii historycznej i ochronie zabytków”.
Autor zwraca w niej uwagę na to, jak łatwo współcześnie szufladkuje się dawne obiekty i jak wielką rolę w ich właściwym klasyfikowaniu odgrywa właśnie nazewnictwo z epoki. Przypadek Duba udowadnia, że nie zawsze musimy czekać na spektakularne odkrycia archeologiczne głęboko pod ziemią. Czasem to właśnie pióro siedemnastowiecznego magnata dostarcza twardszych dowodów niż niejeden wykopalisko. Jedno sformułowanie odnalezione w listach Myszkowskiego bezpowrotnie dopisuje gminę Komarów-Osada do elitarnej mapy zamkowych miejsc na Roztoczu i Zamojszczyźnie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.