Brudny śnieg” to zjawisko, które może wywołać niemałe zdziwienie, zwłaszcza kiedy spojrzymy uważnie na zimową pokrywę śniegu. Uspokajamy. Nie chodzi tu wcale o sadzę czy zanieczyszczenia, skażenie chemiczne czy inne niepokojące teorie.
-To bowiem nie sadza ze starego diesla czy kopciucha, ale miliardy ściółkowo-glebowych mieszkańców, które nie gryzą, nie kąszą i nie robią żadnej krzywdy, tylko zażywają odwilżowego powietrza i zawzięcie skaczą. Zwłaszcza gdy się do nich zbliżymy. Nazywane śnieżnymi pchłami (wiadomo już dlaczego) – skoczogonki, zazwyczaj przesiadują w glebie znacząco i pozytywnie ją urozmaicając. Zimą masowo wyłaniają się na chwilowy spacer po śniegu, więc pozwólmy im spokojnie pohasać, bo lada chwila tęgie mrozy wpędzą je z powrotem w glebową otchłań - tłumaczą i rozwiewają wątpliwości pracownicy Roztoczańskiego Parku Narodowego.
Gdy temperatura rośnie powyżej zera i śnieg zaczyna lekko topnieć, miliardy tych drobnych organizmów wychodzą z gleby, żeby skakać po jego powierzchni. Kiedy nadejdą tęgie mrozy, skoczogonki wracają do gleby, gdzie spędzają resztę zimy w stanie uśpienia, więc widok „brudnego śniegu” jest zjawiskiem tymczasowym, zależnym od pogody.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.