reklama

Burmistrz Szczebrzeszyna nie będzie kandydował?

Opublikowano:
Autor:

Burmistrz Szczebrzeszyna nie będzie kandydował? - Zdjęcie główne
Autor: Rafał Kowalik

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ZamojszczyznaCzy burmistrz Szczebrzeszyna powalczy o reelekcję? Trwająca w kraju debata o dwukadencyjności skłoniła Rafała Kowalika do szczerego podsumowania swojej pracy. Otwarcie mówi o kulisach zarządzania 80-milionowym budżetem, cenie jaką płaci za permanentną krytykę, oraz o wątpliwościach, jakie budzi w nim perspektywa startu w kolejnych wyborach samorządowych.
reklama

Wprowadzona w 2018 roku zasada dwukadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, od samego początku budzi emocje i kontrowersje w polskim samorządzie. Przepisy z jednej strony miały zapobiegać powstawaniu lokalnych układów, z drugiej jednak – odcięły mieszkańcom możliwość ponownego wyboru sprawdzonych gospodarzy, którzy po dwóch kadencjach muszą pożegnać się ze stanowiskiem. Niedawne, burzliwe głosowanie w Sejmie, w którym odrzucono projekt znoszący te ograniczenia, na nowo otworzyło dyskusję o sensie i kosztach pracy lokalnych liderów. Ograniczenia te realnie uderzą w samorządy w 2029 roku, zmuszając setki doświadczonych samorządowców do odejścia.

Teraz głos zabrał burmistrz Szczebrzeszyna, który w 2029 roku bez przeszkód mógłby kandydować i ubiegać się o reelekcję. Czy to zrobi? 

reklama

- Praca burmistrza, wójta czy prezydenta miasta nigdy nie była łatwa. Ale mam wrażenie, że dzisiaj jest wyjątkowo trudna i niewdzięczna. Każdego dnia trzeba podejmować decyzje, rozwiązywać problemy, szukać pieniędzy na inwestycje, mierzyć się z biurokracją i oczekiwaniami mieszkańców. Trzeba być dostępnym, reagować, rozmawiać i brać odpowiedzialność za sprawy, które często nie zależą wyłącznie od nas. A do tego dochodzi coś jeszcze — nieustanna krytyka, podejrzenia, wzajemne oskarżenia i próby podważania wszystkiego, co się robi. Niekiedy można odnieść wrażenie, że nawet kiedy człowiek chce coś zrobić dobrze, dla wspólnego dobra, już na starcie musi się tłumaczyć, dlaczego w ogóle się za to zabiera. Czy dwukadencyjność mnie osobiście dotyka? Dzisiaj nie potrafię powiedzieć, czy będę chciał ubiegać się o drugą kadencję. Czasami, obserwując to, co dzieje się wokół samorządu, zastanawiam się, czy po pierwszej kadencji będę miał jeszcze siłę i ochotę na kolejne lata takiej pracy za takie pieniądze i odpowiedzialność za 80 mln zł. I mówię to szczerze -  komentuje Rafał Kowalik. 

reklama

 Przypomnijmy. Rafał Kowalik wygrał wybory na burmistrza Szczebrzeszyna podczas wyborów samorządowych, które odbyły się wiosną 2024 roku. Do wyłonienia nowego włodarza konieczna była druga tura. Kowalik, startujący z komitetu Bezpartyjnych Samorządowców, zdobył wówczas 61,71% głosów (poparło go 2 232 mieszkańców). W bezpośrednim pojedynku pokonał Zbigniewa Paprochę (kandydata PSL i dotychczasowego wiceburmistrza), na którego zagłosowało 38,29% wyborców 

- Bycie burmistrzem to nie tylko zdjęcia podczas uroczystości, przecinanie wstęg i gratulacje. To przede wszystkim odpowiedzialność, stres, trudne decyzje i często rezygnacja z własnego czasu. To świadomość, że niezależnie od tego, ile człowiek zrobi, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie widział wyłącznie to, czego nie udało się zrobić. A przecież można ten czas poświęcić rodzinie, własnym zainteresowaniom i zwyczajnemu życiu, bez ciągłego tłumaczenia się z każdej decyzji. Nie chcę jednak rezygnować z podejmowania wyzwań tylko dlatego, że są trudne wiedziałem na co się piszę. Jeżeli zdecydowałem się objąć ten urząd, to dlatego, że chcę coś zmienić, rozwijać miasto i gminę Szczebrzeszyn. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo coraz częściej odbieramy ludziom chęć do działania na rzecz innych. Zamiast wspierać inicjatywy, szukać porozumienia i wspólnie rozwiązywać problemy, zbyt często koncentrujemy się na konfliktach. A przecież samorząd nie jest własnością burmistrza, radnych ani żadnej grupy mieszkańców. Jest wspólną sprawą nas wszystkich. Można się różnić. Można krytykować. Można mieć inne zdanie. To naturalne i potrzebne. Ale dobrze byłoby, gdyby za krytyką szła również gotowość do rozmowy, przedstawienia własnych pomysłów i wspólnego działania. Bo jeżeli będziemy skutecznie zniechęcać kolejnych ludzi do pracy społecznej, to w końcu może zabraknąć tych, którzy będą chcieli brać odpowiedzialność za nasze małe ojczyzny. Takie mamy czasy. Ale nie chciałbym uwierzyć, że tak już musi być - mówi burmistrz Szczebrzeszyna.  

reklama
 
 
 
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo