reklama

Urzędnik, który ocalił dzieło Matejki (galeria)

Opublikowano:
Autor:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Z ZamościaHistoria Michała Wazowskiego to opowieść o polskim urzędniku II Rzeczypospolitej, który przez lata pracy w administracji na Lubelszczyźnie był częścią codziennego funkcjonowania państwa i lokalnych społeczności. Jego życie odzwierciedla realia epoki, w której obowiązki służby publicznej splatały się z dynamicznymi zmianami politycznymi i historycznymi pierwszej połowy XX wieku.
reklama

Pochodzenie i rodzina

Michał Wazowski urodził się w 1882 roku na Majdanie, będącym Przedmieściem Zamościa. Był synem Jana Wazowskiego i Magdaleny z domu Bernat. Pochodził z rodziny o silnych tradycjach inteligenckich i urzędniczych, co miało ogromny wpływ na jego późniejszą drogę życiową i działalność państwową.

Miał trzech braci: Franciszka, urodzonego w 1884 roku, Jana urodzonego w 1888 roku oraz Romana, który w dorosłym życiu został dyrektorem Szkoły Handlowej w Rybniku, a także siostrę Katarzynę, urodzoną w 1886 roku. Rodzina Wazowskich była dobrze wykształcona i aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym oraz administracyjnym regionu.

Szczególnie ważną postacią w rodzinie była Katarzyna Wazowska. W 1907 roku w Skierbieszowie poślubiła Eugeniusza Tora. W chwili ślubu Tor był studentem Politechniki Lubelskiej, a w następnych latach został dyrektorem Muzeum Przemysłowego w Krakowie. Dzięki rodzinnym powiązaniom Michała Wazowskiego z Eugeniuszem Torem doszło później do współpracy przy jednej z najważniejszych akcji ratowania polskich dzieł sztuki podczas II wojny światowej.

reklama

Wykształcenie i działalność patriotyczna

Według informacji zawartych w „Skorowidzu województwa lubelskiego” z 1924 roku, Michał Wazowski ukończył wydział fizyczno‑matematyczny Uniwersytetu Kijowskiego. Wykształcenie zdobyte na tej uczelni należało do wyjątkowo cenionych w administracji II Rzeczypospolitej i otwierało drogę do pracy państwowej.

Już podczas studiów dał się poznać jako gorliwy patriota. W grudniu 1905 roku uczestniczył w wiecu zorganizowanym w Skierbieszowie przeciwko polityce rusyfikacyjnej władz carskich. Za działalność patriotyczną został aresztowany w styczniu 1906 roku i w czerwcu 1907 roku.

Łącznie spędził około ośmiu tygodni w więzieniach lubelskich. W czasie pobytu za kratami zetknął się po raz pierwszy ze Stanisławem Torem oraz Stefanem Mańkowskim - urzędnikiem Ordynacji Zamojskiej, późniejszym społecznikiem biłgorajskim, starostą lubartowskim oraz burmistrzem Szczebrzeszyna i Międzyrzeca.

reklama

Wydarzenia te ukształtowały jego poglądy polityczne i przywiązanie do spraw państwowych.

Początki kariery zawodowej

Od czerwca 1913 roku do lutego 1916 roku Michał Wazowski pracował jako chemik w Selekcji i Hodowli Nasion Buraczanych T. Susnowskiego. Zajmował się specjalistyczną działalnością związaną z przemysłem rolnym, który na Lubelszczyźnie odgrywał wówczas istotną rolę gospodarczą.

W maju 1917 roku został sekretarzem Powiatowego Komitetu Ratunkowego w Biłgoraju. Funkcję tę pełnił do października 1918 roku. Był to niezwykle trudny okres związany z końcem I wojny światowej. Lokalne struktury administracyjne zajmowały się organizowaniem pomocy społecznej, aprowizacji oraz wsparcia dla ludności wyniszczonej działaniami wojennymi.

Starosta w Biłgoraju

reklama

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Wazowski został w listopadzie 1918 roku starostą w Biłgoraju. Należał tym samym do pierwszego pokolenia urzędników administracji odrodzonego państwa polskiego.

W 1919 roku poślubił w Krakowie Marię Kierską, córkę Antoniego Kierskiego, zarządcy majątku Księżpol. Poznał ją jeszcze podczas pracy w Biłgoraju.

W czasie wojny polsko‑bolszewickiej angażował się również w działalność Komitetu Obrony Narodowej.

Pomimo krótkiego okresu urzędowania zdążył odegrać ważną rolę w życiu lokalnej społeczności o czym pisał Piotr Flor w artykule "Niedoceniony starosta" w kwartalniku Tanew. W czerwcu 1920 roku do biłgorajskiego urzędu zgłosił się wójt Puszczy Solskiej Józef Myszak z prośbą o pomoc w ratowaniu historycznej parafii wiejskiej. Dzięki dyplomatycznej interwencji Wazowskiego, który działał dyskretnie, aby uniknąć konfliktu z proboszczem Koziołkiewiczem, parafia została ostatecznie zachowana i znalazła się w granicach miasta. Współpraca ta doprowadziła później do powstania kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny – jednego z najbardziej charakterystycznych obiektów sakralnych Biłgoraja.

reklama

W czasie wojny polsko‑sowieckiej państwo polskie znalazło się w dramatycznej sytuacji militarnej. Wówczas Michał Wazowski został członkiem miejscowego Komitetu Obrony Narodowej powołanego podczas patriotycznego wiecu w Biłgoraju.

Starosta w Radzyniu Podlaskim

16 grudnia 1920 roku, decyzją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Wazowski został przeniesiony do Radzynia Podlaskiego. Urzędowanie rozpoczął tam pod koniec lutego 1921 roku. W dokumentach urzędowych figurował jako urzędnik VI kategorii płacowej – starosta. Funkcja ta należała do najważniejszych stanowisk administracji terenowej II Rzeczypospolitej. Starosta reprezentował bowiem władzę państwową w powiecie, nadzorował samorządy, policję, bezpieczeństwo oraz sprawy gospodarcze.

W zachowanych dokumentach personalnych znajdują się jednak krytyczne opinie przełożonych na temat jego pracy. Zarzucano mu brak odpowiedniej energii i przedsiębiorczości potrzebnej do zarządzania dużym powiatem. Twierdzono również, że nieumiejętnie kierował akcją wyborczą oraz miał trudności z pozyskiwaniem współpracowników. Autor jednego z pism kierowanych do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych sugerował nawet przeniesienie Wazowskiego do innego województwa lub całkowite zwolnienie go ze służby państwowej. W dokumentach podkreślano, że lepiej sprawdziłby się jako administrator mniejszego powiatu.

Wśród materiałów urzędowych zachowały się także orzeczenia lekarskie. Wynika z nich, że Michał Wazowski cierpiał na miażdżycę, która z biegiem lat coraz bardziej ograniczała jego możliwości pełnienia służby.

Mimo krytycznych ocen w 1925 roku zdał egzamin praktyczny dla urzędników administracyjnych. Na świadectwie dominowały oceny dobre i dostateczne.

Starosta w Janowie Podlaskim

W 1928 roku „Lubelski Dziennik Wojewódzki” poinformował o przeniesieniu Michała Wazowskiego na stanowisko starosty powiatowego do Janowa Podlaskiego.

 Jako starosta pełnił funkcję przewodniczącego Wydziału Powiatowego i angażował się w działania mające poprawić sytuację gospodarczą mieszkańców regionu.

W listopadzie 1930 roku na łamach „Ziemi Lubelskiej” opublikował artykuł zatytułowany „Propaganda oszczędności i akcja taniego kredytu”. Informował w nim, że Sejmik Powiatowy uruchomił 31 sierpnia 1928 roku Komunalną Kasę Oszczędności w Janowie Podlaskim. Instytucja rozpoczęła działalność z kapitałem zakładowym wynoszącym 25 tysięcy złotych. Wazowski podkreślał, że fundusz był systematycznie powiększany, a w 1930 roku przeznaczono dodatkowo 15 tysięcy złotych na dalszy rozwój kasy. Artykuł miał charakter propagujący oszczędzanie i korzystanie z lokalnych instytucji kredytowych, które miały wspierać rozwój gospodarczy mieszkańców powiatu.

Działalność polityczna i publiczna

11 kwietnia 1929 roku „Ziemia Lubelska” opublikowała artykuł pod hasłem „Wszyscy do walki z obcymi agenturami”. Tekst dotyczył akcji zbierania funduszu dyspozycyjnego Komendanta czynu Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wśród osób wspierających akcję znalazł się również Michał Wazowski, który przekazał 20 złotych. Jego nazwisko zostało wymienione obok innych urzędników państwowych i działaczy społecznych województwa lubelskiego. Publikacja podkreślała potrzebę walki z działalnością obcych wpływów i agentur oraz przedstawiała akcję jako przejaw patriotycznego obowiązku wobec państwa polskiego.

Przeniesienie do Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego

W 1932 roku „Lubelski Dziennik Wojewódzki” podał informację, że Michał Wazowski został przeniesiony w stan nieczynny. Jednocześnie mianowano go radcą wojewódzkim w Urzędzie Wojewódzkim Lubelskim. Stanowisko radcy wojewódzkiego oznaczało przejście do administracji wojewódzkiej oraz dalszą pracę w strukturach państwowych II Rzeczypospolitej.

Michał Wazowski jako burmistrz Zamościa

W 1934 roku został burmistrzem Zamościa. Zamieszkał z żoną Marią i synem Andrzejem (urodzonym w Radzyniu w 1925 roku) w tzw. Domu Centralnym przy ulicy Żeromskiego 3 mieszkanie 3, później przy ulicy Kasprowicza. Razem z rodziną mieszkały również nauczycielka Sabina Jagodzińska oraz Maria Kucharzewska z Dyllów, wdowa zatrudniona jako wychowawczyni i pracownica domu.

Jako burmistrz uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach publicznych organizowanych w mieście. Jednym z najważniejszych wydarzeń była wizyta marszałka Edwarda Rydza‑Śmigłego w Zamościu w 1938 roku. Wazowski reprezentował władze miejskie podczas oficjalnych uroczystości związanych z przyjazdem marszałka, któremu Rada Miasta nadała honorowe obywatelstwo.  Przebieg wizyty opisał Zygmunt Klukowski w książce „Zamojszczyzna”. Przytoczył on szczegółową relację z uroczystości:

„Wreszcie w pewnym momencie ucichły wszystkie rozmowy, bo dano znak, że zbliża się Marszałek. Słychać było tylko z jednego rogu sali głos spikera, który podawał przez radio przebieg uroczystości. Ukazał się w drzwiach marszałek Rydz‑Śmigły z wojewodą de Tramecourtem i z przyboczną świtą. Zasiadł w fotelu, za nim stanął adiutant. Wówczas zabrał głos burmistrz Wazowski. Biedny nasz Michał nie mógł opanować straszliwej tremy. Trzęsącymi się rękami wziął kartkę i z niej odczytał swoje przemówienie. Kończąc, wręczył Marszałkowi artystycznie wykonany dyplom obywatelstwa honorowego. Marszałek wstał, podziękował i zaczął mówić. Znajdowałem się od niego w odległości 4–5 metrów i mogłem obserwować bardzo dokładnie. Postawy nie miał imponującej. Zupełnie łysa czaszka nadawała mu trochę ptasi wyraz. Od jego postaci nie biła tak naturalna dostojność, jak od Józefa Piłsudskiego, na którego nie można było patrzeć bez przedziwnego wzruszenia. Ale gdy przemówił, byłem zdumiony.”

Relacja Klukowskiego pokazuje atmosferę uroczystości oraz stres, jaki towarzyszył Michałowi Wazowskiemu podczas jednego z najważniejszych wydarzeń publicznych przedwojennego Zamościa.

Szopka satyryczna z 1938 roku

Szopka była lokalną formą satyry polityczno-obyczajowej, która w humorystyczny sposób komentowała życie publiczne oraz działalność władz miejskich. W przeciwieństwie do tradycyjnej szopki bożonarodzeniowej, nie miała charakteru religijnego, lecz stanowiła sceniczno-literacki utwór oparty na piosenkach i dialogach, w których wykorzystywano ironię oraz parodię znanych osób i wydarzeń. Jej celem było zwrócenie uwagi na problemy administracyjne i społeczne w sposób przystępny i satyryczny, często poprzez znane melodie i łatwo zapadające w pamięć teksty.

Taki przekaz miała również szopka satyryczna wystawiona w Zamościu w 1938 roku, przy czym nas interesuje przede wszystkim część utworu dotycząca Michała Wazowskiego.  Ta część szopki, „Ajwazowski”, tytułem wyraźnie akcentująca osobę burmistrza, odnosiła się do sporów urzędowych, tempa podejmowania decyzji oraz problemów związanych z rozwojem miasta. Wykorzystano w niej melodię popularnej piosenki „Prosiłem ją przy agreście”, na której osadzono teksty o charakterze ironicznym, podkreślające frustracje związane z funkcjonowaniem magistratu i lokalnej administracji. Autorzy tekstu, pokazali trudności w realizacji inwestycji miejskich, takich jak parcelacja, rozbudowa czy odmalowywanie przestrzeni publicznej, co sugerowało krytyczne spojrzenie na działania władz. W satyryczny sposób przedstawiano również przygotowania do wydarzeń miejskich, takich jak „Dni Zamościa”, wskazując na kontrast między ambicjami burmistrza a rzeczywistością administracyjną.

Całość miała charakter komentarza społecznego, który w lekki i humorystyczny sposób ukazywał napięcia oraz problemy lokalnej polityki u schyłku II Rzeczypospolitej. Szopki tego typu były wówczas popularnym narzędziem wyrażania opinii publicznej i krytyki władzy, a ich forma pozwalała na swobodne poruszanie tematów trudnych lub kontrowersyjnych. Fakt, że Michał Wazowski stał się jednym z bohaterów takiego utworu, świadczy o jego rozpoznawalności i znaczeniu w życiu publicznym miasta. Satyra wyszydzała, ale jednocześnie działała dopingująco na ambicję burmistrza i jego pozytywne działania, których było całkiem sporo.

Inicjator renowacji Starego Miasta w Zamościu

Niewątpliwie największym sukcesem Wazowskiego jako burmistrza była inicjatywa renowacji zamojskiego Starego Miasta. Prace rozpoczęły się już w 1934 roku, tj. wraz z objęciem stanowiska przez Wazowskiego. W tym samym roku miejskim architektem Zamościa został Tadeusz Zaremba, będąc właściwie pierwszym, nieformalnym miejskim konserwatorem zabytków. Współpraca i dobre porozumienie tych dwóch postaci oraz ówczesnego starosty zamojskiego Mariana Sochańskiego, doprowadziły do uratowania zabytkowej substancji znacznej części obiektów Zamościa. Do najważniejszych osiągnięć należy zaliczyć: rekonstrukcję ratusza, któremu przywrócono dawny, manierystyczno-barokowy wygląd; renowację fasad kamienic przy Rynku Wielkim polegającą na likwidacji balkonów oraz wprowadzeniu trwałych tynków i oblachowaniu gzymsów; prace zabezpieczające przy synagodze; pierwsze działania związane z rewaloryzacją dawnych murów i nadszańców (częściowo odrestaurowano Bastion IV), rekonstrukcję Bramy Lwowskiej Starej (przerwanej wojną) oraz renowację i adaptację Bramy Szczebrzeskiej. 

Konsekwencją tych prac były kolejne sukcesy. W 1936 roku do rejestru zabytków wpisano zespół staromiejski, uznając za zabytek „dochowane na gruncie rozplanowanie Starego Miasta z wszystkimi placami publicznemi i ulicami, wraz z otaczającymi je pierścieniami d. fortyfikacji miejskich ziemnych i murowanych…” Kontynuowana była akcja inwentaryzacyjna prowadzona przez Politechnikę Warszawską, w 1936 roku powstała monografia twierdzy i model miasta, eksponowany w 1937 roku, m.in. w Paryżu.

Udział w ukryciu obrazu „Hołd Pruski”

Najbardziej znanym epizodem związanym z Michałem Wazowskim pozostaje udział w akcji ukrycia obrazu Jana Matejki „Hołd Pruski” podczas II wojny światowej.

Latem 1939 roku polskie środowiska muzealne rozpoczęły przygotowania do zabezpieczenia najcenniejszych dzieł sztuki przed groźbą wojny. W czerwcu 1939 roku podczas zjazdu Delegatów Związku Muzeów Polskich w Gdyni omawiano sposoby ochrony zabytków i muzealiów. Pod koniec sierpnia zapadła decyzja o wywiezieniu „Hołdu Pruskiego” z Krakowa. Obraz miał dla Niemców wyjątkowo symboliczne znaczenie, dlatego obawiano się jego zniszczenia lub konfiskaty. Pomysł przewiezienia dzieła do Zamościa wysunął Eugeniusz Tor – dyrektor Muzeum Przemysłowego w Krakowie, pochodzący z Zamojszczyzny i zarazem szwagier Michała Wazowskiego.1 września 1939 roku Eugeniusz Tor oraz brat burmistrza - Roman Wazowski, przywieźli obraz do Zamościa. Transport dotarł do miasta wieczorem 2 września. Następnego dnia podczas narady w ratuszu zdecydowano, że dzieło zostanie ukryte w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wśród osób wtajemniczonych w akcję znaleźli się: starosta zamojski Marian Sochański, burmistrz Michał Wazowski, ksiądz Wacław Staniszewski – rektor kościoła św. Katarzyny, Eugeniusz Tor, Stefan Miler, księża Wacław Kowalski i Franciszek Zawisza oraz kościelny Władysław Klimek. Obraz został zniesiony do podziemi kościoła nocą z 3 na 4 września 1939 roku przez pracowników Taboru Miejskiego, którzy złożyli przysięgę zachowania tajemnicy.

Jan Matejko "Hołd Pruski", źródło: Wikipedia

Wkrótce gestapo zdobyło informacje, że obraz Matejki został przewieziony do Zamościa. Gdy pojawiło się niebezpieczeństwo odkrycia kryjówki, podjęto decyzję o przewiezieniu dzieła z powrotem do Krakowa. Michał Wazowski uzyskał od komendanta miasta zgodę na wyjazd do Krakowa pod pretekstem spraw handlowych. W tym samym czasie kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie, Kazimierz Buczkowski, przygotował obraz do transportu. Skrzynię z dziełem załadowano na samochód ciężarowy i pod eskortą trzech żandarmów przewieziono do Krakowa. Dzięki sprawnej organizacji oraz zachowaniu tajemnicy „Hołd Pruski” przetrwał okupację niemiecką.

W czasie przechowywania obrazu doszło do włamania do kościoła św. Katarzyny. Sprawcy poszukiwali rzekomego skarbu i uszkodzili obraz w ośmiu miejscach. Później gestapo prowadziło śledztwo dotyczące ukrycia dzieła, jednak dzięki zeznaniom księdza Staniszewskiego i zachowaniu tajemnicy przez uczestników akcji, Niemcom nie udało się odnaleźć obrazu.

Aresztowanie i śmierć

Kolejne miesiące okupacji były wyjątkowo ciężkie. Wazowski burmistrzem był już tylko nominalnie. Mimo dużego ryzyka, na przełomie 1939/40 roku zaczął tworzyć siatkę Komendy Obrony Polski. Nie doczekał końca wojny. Według zeznania Zofii Marszyckiej, z domu Kierskiej, szwagierki burmistrza, które złożyła je w 1946 roku przed Sądem Grodzkim w Zamościu, Michał oraz jego syn Andrzej zostali aresztowani przez gestapo w maju 1941 roku. Marszycka stwierdziła, że nie znała dokładnych przyczyn aresztowania i egzekucji. Wiedziała jednak, że zatrzymania dokonał Kolb wraz z dwoma funkcjonariuszami gestapo.

Robert Kolb był jednym z najbardziej brutalnych funkcjonariuszy niemieckiego aparatu terroru działających na Zamojszczyźnie. Według relacji świadków pełnił funkcję zastępcy szefa gestapo, był również określany jako pierwszy komendant obozu przejściowego na Rotundzie. W pracy “Rotunda Zamojska” Suchory, Robert Kolb wymieniany jest jako szef gestapo w Biłgoraju. Źródła opisywały go jako wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyznę o rudych włosach, który brał bezpośredni udział w brutalnych aresztowaniach i egzekucjach.

Przez około trzy miesiące Wazowscy byli więzieni w Zamościu w siedzibie Gestapo, która mieściła się w kamienicy Czerskiego, przy ulicy Żeromskiego. Ojciec i syn zostali rozstrzelani na Rotundzie zamojskiej w sierpniu 1941 roku. Ciał ofiar po wojnie nie odnaleziono i nie zidentyfikowano, prawdopodobnie zostały spalone i wrzucone do wody dawnej fosy otaczającej Rotundę, co było praktyką stosowaną w tym więzieniu przez hitlerowców.

Upamiętnienie

Dziś Michał i Andrzej Wazowscy są upamiętnieni na tablicach znajdujących się na Rotundzie oraz przy wejściu do dawnego więzienia Gestapo. W 2018 roku, na płycie Rynku Solnego przed wejściem do magistratu zamojskiego, wmurowano w bruk jeszcze jedną tablicę zawierającą informacje o ich śmierci. Należy jednak zaznaczyć, że treść tych upamiętnień zawiera błąd. Wszystkie tablice podają, jakoby Wazowski miał dwóch synów. Tymczasem dostępne źródła wskazują, że ostatni burmistrz Zamościa miał tylko jednego syna, Andrzeja. Oprócz tego na Karolówce w Zamościu Michał Wazowski ma swoją ulicę.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo