Decyzja to stanowi wyraźny zwrot w dotychczasowej polityce przestrzennej miasta. Ma być odpowiedzią na błędy minionych lat, kiedy modernizacja polskich rynków i placów oznaczała masowe zalewanie ich szarym kamieniem i kostką brukową. Choć jeszcze kilkanaście lat temu samorządowe ostrzeżenia przed kryzysem hydrologicznym czy postulaty tworzenia miejskich łąk kwietnych kwitowano w zamojskim urzędzie sceptycznym uśmiechem, dzisiejsze realia zmuszają decydentów do natychmiastowego działania.
Każda gwałtowna ulewa obnaża wady zabetonowanej infrastruktury, doprowadzając do błyskawicznych powodzi zalewających zamojskie ulice, podczas gdy letnie fale upałów zamieniają centrum w trudną do zniesienia wyspę ciepła.
- Na Rynku Wielkim staramy się to zmieniać ale to strefa konserwatirsja i Unesco niewiele pozwalaja. Na poczatek dobre i to co się udało zrobić.Zieleni w miescie mamy coraz więcej i będzie jej jeszcze więcej. Dzisiaj te same samorządy, które płaciły miliony za betonowanie, szukają jeszcze większych środków na… odbetonowanie lub rozwiązanie tego co zostało zabetonowane. Płacimy podwójnie za błędy z przeszłości. Czy jest za późno na ratowanie naszej hydrologii i klimatu? W sensie przyrodniczym – nie, natura potrafi się regenerować. Ale naszym największym problemem wcale nie jest brak technologii .Największym problemem jest niewiedza i niechęć do zmian. Wciąż zbyt często pokutuje myślenie, że wykoszony na milimetr trawnik czy wybrukowany plac to synonim „porządku”, a naturalna, dzika zieleń zatrzymująca wodę to „bałagan" - tłumaczy Rafał Zwolak.
Od września Zamość zatrudnił człowieka, który ma "pilnować" miejskiej zieli. To ogrodnik miejski. Jego największym wyzwaniem będzie przełamanie głęboko zakorzenionej mentalności, która idealnie przystrzyżone, krótkie trawniki stawia wyżej niż naturalną, zatrzymującą wodę dziką zieleń. Nowe podejście zakłada wprowadzenie długofalowej strategii odpowiedzialności za przestrzeń, w której będą dorastać kolejne pokolenia, zamiast planowania inwestycji wyłącznie w granicach obecnej kadencji samorządowej.
Program błękitno-zielonej rewolucji w Zamościu ma objąć między innymi tworzenie systemów retencji korytowej oraz ogrodów deszczowych, które pomogą miastu magazynować wodę. Choć rygorystyczna strefa konserwatorska i status UNESCO nakładają poważne ograniczenia na transformację samego Rynku Wielkiego, władze miasta deklarują, że pierwsze udane próby wprowadzania roślinności w historycznym sercu Zamościa to dopiero początek większego procesu zazieleniania miejskiej przestrzeni.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.