Przypomnijmy. Chodzi o zmianę uchwały dotyczącej strefy płatnego parkowania w Zamościu, która zakłada rozszerzenie jej obszaru oraz podwyższenie stawek.Nie udało się jednak wyłonić nowego operatora czy przedłużyć umowy z dotychczasowym. Dlatego urzędnicy zdecydowali się zdemontować parkomaty.
Konsekwencje? Zwraca na nie uwagę Rykowisko Zamojskie, które patrzy na ręce lokalnym urzędnikom:
- Jak sprawa przed KIO się przeciągnie, to możliwe, że na majówkę wszyscy będą parkować za darmo. Także turyści. Miasto, czyli my, stracimy na tym setki tysięcy złotych. Oczywiście, część zostanie w kieszeniach mieszkańców, ale… nie wszyscy Zamościanie jeżdżą samochodami, nie wszyscy parkują na Starym Mieście. Poza urzędnikami jest ich zdecydowana mniejszość. Przypomnijmy – pod koniec września Rada Miasta uchwaliła nowe stawki opłat za parkowanie oraz rozszerzyła strefę na parkingi wcześniej nie płatne, np. po dawnej bazie MZK na ul. Peowiaków. I mimo, że wojewoda opublikował ją 21 października, a weszła w życie 5 listopada, to przetarg na obsługę ogłoszono 4 grudnia. Umowy z poprzednio obsługująca firmą nie przedłużono i w efekcie na początku stycznia znikły parkometry, bileterzy a także kontrolujący. Z ogólnie dostępnych źródeł wiadomo, że miasto miało średniomiesięczne wpływy z parkowania na poziomie 50 tysięcy złotych. Trzy razy więcej egzekwowano z kar za nieopłacone parkowanie. Czyli miesięcznie od 150 do 200 tysięcy złotych nie wpływa na konto Zarządu Dróg Grodzkich. Na styczniowej sesji zapewniano, że w sumie wszystko jest w porządku. Wprawdzie nie wykonuje się uchwały rady, ale to nic złego, bo pieniądze zostają w kieszeniach mieszkańców. A co, jeśli zostają w kieszeniach mieszkańców gminy Zamość? Albo turystów spoza województwa? Nad tym już nikt się nie pochylił. Wszyscy liczyli na to, że w lutym parkomaty wrócą na ulice. A tu jednak niespodzianka, bo procedura się przedłuży. Według naszych informacji, jeden z przegranych oferentów zaskarżył wynik przetargu do KIO. Rozprawa odbędzie się za miesiąc, dwa i nawet jeśli KIO utrzyma wynik przetargu w mocy, to zanim ZDG podpisze umowę a wykonawca postawi parkometry, to minie kilkanaście dni. Więc kwiecień jest jak najbardziej prawdopodobny, jeśli nie maj. I na koniec – gospodarność, a właściwie jej brak. Poprzedni operator strefy działał na zasadzie prowizji. Im więcej biletów sprzedał, tym więcej zarobił. Szacuje się, że rocznie około pół miliona złotych miał z prowizji. Według nowego przetargu, miasto za obsługę strefy zapłaci 1,8 mln zł za 3 lata, a więc – 600 tysięcy złotych rocznie. Czy się stoi, czy się leży. Nie ma znaczenia, ile biletów się sprzeda. To już jest chyba bardziej sprawa dla CBA, niż dla bez radnych - komentuje Rykowisko Zamojskie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.