Mateusz Prus rozpoczął swoją karierę piłkarską w młodzieżowych drużynach Hetmana Zamość. Już w wieku juniorskim zmagał się z poważną kontuzją i wypadł z gry aż na 26 miesięcy. Pierwszą operację przeszedł już w wieku 16 lat. W międzyczasie uczył się do matury.
W 2005 roku trafił do juniorów Amiki Wronki, potem były kolejne kluby. Powrót do Hetmana (2007-2009), potem Zagłębie Sosnowiec i co było dla wielu zaskoczeniem - holenderska Roda Kerkrade (2010-2014):
- Pamiętam testy w Holandii. W Rodzie bronił Przemek Tytoń, zaprosił mnie do siebie. Zobaczyłem jego wielkie, bardzo ładnie urządzone mieszkanie. Szczęka mi opadła. Zdałem sobie sprawę, że z piłki można jednak żyć na innym poziomie. Roda kupiła mnie za 250 tysięcy złotych, z czego dwadzieścia procent miało trafić do mnie i menadżera. Pieniędzy nie zobaczyłem, zostały wywalczone dopiero w sądzie. W poprzednim klubie, w Hetmanie Zamość, było podobnie. Zarabiałem miesięcznie 800 złotych, ale klub nie płacił mi półtora roku. Musiałem zrzec się tych kilkunastu tysięcy złotych, żeby pozwolili mi odejść z Zamościa do Sosnowca - wspominał w rozmowie ze Sportowymi Faktami.
Po kontuzji Tytonia, w Rodzie został nawet pierwszym bramkarzem. Potem strzegł bramki już w Polsce: Ruch Chorzów, Chrobry Głogów, Raków Częstochowa i Świt Nowy Dwór Mazowiecki, gdzie w 2021 roku zakończył karierę piłkarską:
- Zajmuję się szeroko pojętą bazą danych. Jestem gościem od sztucznej inteligencji. Poszedłem na studia związane z analizą danych, z big datą, a później na magisterce - na ekonomię i ekonometrię. Programuję w kilku językach. Ciekawe, bo w szkole kompletnie nie szło mi z matematyki - mówi Mateusz Prus.
Zamościanin zostawiał serce nie tylko na boisku, bo teraz też robi z niego wielki użytek. Mateusz po zakończeniu kariery sportowej, mocno zaangażował się w działalność charytatywną. Jest jednym z założycieli **stowarzyszenia “Dawcy Uśmiechu – Smile Donors”:
- Niekoniecznie odpowiadał mi sposób życia piłkarza, czyli obstawianie meczów u bukmachera, gra w PlayStation. Oczekiwałem czegoś więcej. Brakowało mi przewidywalnego życia, wolnego weekendu. Znajomi mieli urlopy, spędzali ze sobą czas, a mi coś uciekało. Po cichu chciałem być kimś innym - mówi dla Sportowych Faktów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.